Przejdź do treści

Praktyka u Ratownika

Kiedy jechać na SOR?

    Na początek  trochę ratowniczej szczerości. Szpitalne Oddziały Ratunkowe (SOR) w całej Polsce pękają w szwach. Czas oczekiwania w kolejce potrafi dobić do kilkunastu godzin, a w poczekalniach toczą się dantejskie sceny. Dlaczego? Bo obok pacjenta z masywnym zawałem siedzi pan, któremu skończyły się leki na nadciśnienie, i pani, którą wczoraj ugryzł kleszcz w lesie. Właściwie można by na tym wpis zakończyć, ale spróbujmy przyjrzeć mu się bliżej. Wyjaśniam kiedy jechać na SOR i jak wygląda sytuacja podczas pobytu na oddziale ratunkowym.

    Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR)

    Jak sama nazwa wskazuje, służy do RATOWANIA ŻYCIA. NIgdzie nie pisze, że jest to całodobowa przychodnia, apteka ani poradnia specjalistyczna. Jeśli jedziesz tam z błahostką, nie tylko stracisz cały dzień na twardym krześle, ale wydłużysz czas oczekiwania innym. 

    Oto konkretna, ratownicza ściąga – kiedy bezwzględnie jedziesz na SOR, a kiedy powinieneś poszukać alternatywy.

    Triage, czyli gra w kolory – dlaczego będziesz czekać 10 godzin?

    Na SOR nie obowiązuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Obowiązuje triage (segregacja medyczna). System, który często kojarzy się pacjentom z przydzielaniem im kolorowych opasek. 

    • Czerwony – zagrożenie życia. Pomoc tu i teraz, poza kolejnością.
    • Żółty / Pomarańczowy –stan pilny.
    • Zielony / Niebieski – brak zagrożenia życia. Zwykłe infekcje, drobne urazy. Pomoc zostanie udzielona w miarę możliwości i mocy przerobowej personelu SOR

    Jeśli przyjdziesz na SOR z infekcją dróg oddechowych, lub bólem pleców trwającym od kilku dni dostaniesz kolor zielony. Będziesz czekać tak długo, aż uda się zaopatrzyć wszystkie pilniejsze stany. – zawały, udary, wypadki drogowe.

    I jeszcze jedna uwaga. Mam takie doświadczenie z pracy w pogotowiu ratunkowym. Niektórzy pacjenci żyją w przekonaniu, że jak na SOR przyjadą karetką to będzie szybciej. Nic bardziej mylnego. Trafiają w to samo sito TRIAGE, co pacjenci którzy przyjechali taksówką.

    Stan Nagłego Zagrożenia Zdrowotnego, czyli kiedy zawsze jechać na SOR

    Kierunek SOR lub natychmiastowy telefon na numer alarmowy 999/112 jest uzasadniony TYLKO w przypadkach tzw. stanu nagłego zagrożenia zdrowotnego. Co to oznacza w praktyce?

    1. Ból w klatce piersiowej – nagły, piekący, uciskający ból (jakby słoń usiadł na klatce), który nie ustępuje po odpoczynku, promieniuje do lewej ręki lub żuchwy. To objawy ostrego zespołu wieńcowego (zawału mięśnia sercowego).
    2. Udar mózgu –  test jest prosty: opadnięty kącik ust, bełkotliwa, niewyraźna mowa, nagły niedowład lub paraliż ręki bądź nogi. Tutaj liczy się każda minuta!
    3. Nagła duszność – pacjent dusi się, łapie powietrze jak ryba wyjęta z wody, jego skóra staje się sina.
    4. Urazy i krwawienia – wypadki komunikacyjne, upadek z dużej wysokości, złamania otwarte, zniekształcenia kończyn, masywne krwawienia, których nie potrafisz zahamować mocnym uciskiem.
    5. Utrata przytomności i drgawki –każda niewyjaśniona utrata przytomności, pierwszy w życiu napad padaczkowy.
    6. Wstrząs anafilaktyczny –  ostra reakcja alergiczna po użądleniu owada lub zjedzeniu alergenu -pojawia się duszność, chrypka, szybko narastający obrzęk twarzy i gardła, drastyczny spadek ciśnienia.

    Tego NIE leczymy na SOR, czyli kiedy lepiej poszukać alternatywy.

    Bądźmy dorośli. Poniższe sytuacje to chleb powszedni dla… lekarza rodzinnego, a nie dla specjalisty medycyny ratunkowej i sztabu ratowników medycznych.

    • Przeziębienie, ból gardła, katar i kaszel (nawet jeśli trwają kilka dni).
    • Stany podgorączkowe lub gorączka, którą da się zbić popularnymi lekami.
    • Wypisywanie recept (bo zapomniałeś, że leki na nadciśnienie kończą się w piątek wieczorem).
    • Wbity kleszcz (wyciągasz go sam pęsetą, pisałem o tym w artykule o wakacyjnej apteczce!).
    • Skręcona tydzień temu kostka, która „dzisiaj jakoś mocniej zabolała”.
    • Skierowania na badania laboratoryjne, zwolnienia lekarskie (L4) i konsultacje starego bólu kręgosłupa.

    TOPSOR, czyli sprawdź kolejkę, zanim wyjdziesz z domu

    Jeśli jednak Twój stan wymaga diagnostyki w warunkach szpitalnych, ale na chłodno oceniasz, że nie ma bezpośredniego zagrożenia życia (np. głębokie rozcięcie wymagające szycia), nie musisz jechać w ciemno. Możesz ułatwić sobie życie, korzystając z technologii.

    W polskich szpitalach funkcjonuje System TOPSOR (Tryb Obsługi Pacjenta w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym). To właśnie ten system odpowiada za biletomaty i wielkie ekrany w poczekalniach. Ale oto ratowniczy lifehack, o którym wciąż mało osób wie.

    Zanim wsiądziesz w samochód, wejdź na stronę internetową wybranego szpitala (wiele placówek, z którymi stykam się u nas w Gdańsku, ma już wdrożone takie wirtualne tablice) lub na dedykowany portal informacyjny NFZ o czasie oczekiwania. Możesz też wpisać w wyszukiwarkę hasło” sprawdź czas oczekiwania w SOR”. Gdy otworzysz odpowiednią zakładkę zobaczysz tam czarno na białym:

    • Ilu pacjentów z kolorem czerwonym i pomarańczowym aktualnie walczy o życie za zamkniętymi drzwiami (oni zawsze mają priorytet).
    • Ile osób z kolorem zielonym (lżejsze przypadki) już czeka w kolejce przed Tobą.

    Jeśli wchodzisz na stronę i widzisz, że w kolejce „zielonej” wisi 40 osób, a w „żółtej” 15, dostajesz jasny komunikat od systemu: zapnij pasy, przed Tobą minimum 8-12 godzin czekania na twardym krześle. To idealny moment na zimną kalkulację. Widząc takie statystyki, szybko zorientujesz się, czy z dreszczami i bólem gardła nie lepiej skręcić do wspomnianej wcześniej „wieczorynki” lub na spokojnie poczekać do rana na wizytę u lekarza rodzinnego. Wiedza to potęga, a w tym przypadku  także ogromna oszczędność Twojego czasu i nerwów!

    Alternatywa, o której mało kto pamięta – NiŚOZ i POZ

    Zastanawiasz się: „Ok, nie umieram, ale mam 39 stopni gorączki, ból ucha jest nie do zniesienia, i oczywiście jest sobota wieczór. Co mam zrobić?”.

    Odpowiedzią, o której zapomina 80% polskiego społeczeństwa, jest Nocna i Świąteczna Opieka Zdrowotna (NiŚOZ), potocznie zwana „wieczorynką”. Gdzie SOR zajmuje się ratowaniem życia, tam NiŚOZ jest po prostu „lekarzem rodzinnym po godzinach”.

    Jak to działa?

    • POZ (Podstawowa Opieka Zdrowotna): Twój lekarz rodzinny przyjmuje Cię w dni robocze od poniedziałku do piątku w godzinach od 8:00 do 18:00.
    • NiŚOZ (Wieczorynka): Przejmuje pałeczkę codziennie od 18:00 do 8:00 rano dnia następnego, a także przez całą dobę w weekendy i dni ustawowo wolne od pracy.

    Na NiŚOZ zgłaszasz się z nagłymi, uciążliwymi zachorowaniami, które nie zagrażają życiu (np. zapalenie pęcherza, biegunka bez cech ciężkiego odwodnienia, ból ucha, czy infekcje dróg oddechowych). Dyżurujący tam lekarz może Cię zbadać, wystawić e-receptę czy zwolnienie lekarskie. Szybko, skutecznie i bez blokowania łóżka reanimacyjnego.W większości punktów NiŚOZ przyjmuje też lekarz pediatra, ale jeśli potrzebujesz pomocy dla dziecka to najlepiej jest wcześniej zadzwonić do i upewnić się w tym temacie.

    Szanujmy nasz system, bo działa jak system naczyń połączonych. Jutro to Ty lub Twoje dziecko możecie potrzebować tej czerwonej, szybkiej linii ratunkowej. System pomocy doraźnej to nie maszynka do mielenia mięsa. Bardziej przypomina żywy organizm, którego prawidłowe działanie zależy od wielu zmiennych. W tym także od Twoich wyborów.  

    Piotr Zabielski – zawodowy ratownik medyczny z 18-letnim doświadczeniem w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego. Specjalizuje się w medycynie ratunkowej oraz edukacji z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej. Autor licznych instruktaży i materiałów edukacyjnych pod szyldem „Praktyki u ratownika”, których celem jest szerzenie praktycznej wiedzy ratującej życie. W swojej pracy stawia na proste, skuteczne procedury, które każdy świadek zdarzenia może z odwagą zastosować w sytuacji kryzysowej.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *